Arcydzieło

Jesteś arcydziełem sztuki Wyobrażam sobie Że gdy wracasz do swego domu, Do swego muzeum jednego obrazu To wchodzisz do ram złotych Barokowych, wspaniałych i wisisz w nich, oprawiony Ciepłym światłem Wiecznej chwały oblany Za szkłem Cię można oglądać Za diamentową gablotą i dotknąć nie można Świętego ciała Żeby Cię nie zbezcześcić Pohańbić, czystość twą splamić

Jesteś szlachetnym eksponatem Z białego marmuru Dawidem Człowiekiem witruwiańskim Carravagia Narcyzem i oczom własnym nie mogę uwierzyć Oczy te nie chcą przestać patrzeć, Język zapomniał swojej mowy Nogi nie wiedzą jak mnie postawić Co za krawiec Cię uszył na miarę Co za stwórca szkicował twoje twarze Co za dłuto twoje kształty rzeźbiło Piękny synu Apollina

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s