Nocne światła

Chłodny dreszcz przeszywa moją cienką skórę
Jakże bym chciała tej bladej nocy nie spać w ogóle
i patrzeć w okna zapalone
Na lampy uliczne
Ludzi na dole
i myśleć o Tobie
Powietrzem świeżym i przezroczystym napełniam płuca
Coś mnie przyciąga w istocie ciemności
Strach szatę swą zrzuca
Gdy twarzą w twarz stoimy przed sobą
Ja i bezkres absolutności
Światła pląsają się jednostajnie
Suną dokądś w pośpiechu
Czas staje w miejscu
Płyną pod prąd godziny nieruchome
Ja czekam cierpliwie na zapomnienie
Na gęste odrętwienie
Ja czekam i tonę

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s